W poczekalni u lekarza. Czym zająć dziecko?

autor: Agata Cygan - Kukla | 05.10.2015

Nikt z nas nie lubi czekać. Trudno się dziwić, że dziecko, czekające na wizytę u lekarza, jest podenerwowane i rozdrażnione.

Nie dość, że źle się czuje, to jeszcze miejsce nasuwa mu wyjątkowo nieprzyjemne skojarzenia z przeszłości – szczepienie, badanie gardła i inne traumatyczne przeżycia… Jak sprawić, by czas się nie dłużył?

Stoliczek z ulotkami

Na pewno tam jest – wystarczy się dobrze rozejrzeć! A na nim całe mnóstwo różnego rodzaju kolorowych ulotek. Jeśli maluch umie już składać literki, zabawcie się w czytanie albo wyszukiwanie określonych słówek czy znaków. Takie ulotki są przeznaczone dla pacjentów, więc bez obaw możecie sobie po nich mazać i kreślić. W przeciwieństwie do magazynów, które są własnością placówki i nie należy ich niszczyć. Ale pooglądać – czemu nie?

Gry słowne

Sprawdzają się zawsze, kiedy nie mamy do dyspozycji zbyt wielu gadżetów, a trzeba czymś zająć dziecko. Możecie przykładowo pobawić się w wymyślanie słów, zaczynających się na tę sama literę, mających ten sam kolor albo kończących się tą samą sylabą. Możecie też pobawić się w liczenie – dziecko liczy wszystkie krzesła w poczekalni, oczekujące osoby, dyplomy na ścianie…

Na pewno znacie wiele takich prostych zabaw. Zresztą, bardzo łatwo stworzyć je samodzielnie – właśnie na poczekaniu!

w_poczekalni_lekarza_czym_zajac_dziecko1

Obserwowanie

Warto także pomyśleć o zabawie, która będzie wymagała od dziecka maksymalnego skupienia – dzięki temu, że maluch skoncentruje się na zadaniu, przestanie myśleć o zbliżającej się wizycie. Możemy przykładowo ustalić, że wygra ten, kto pierwszy zobaczy niebieski samochód za oknem, panią w zielonym płaszczu, mamę idącą z dzieckiem za rękę…

Sprawdź: Dziecko w szpitalu – jakie prawa ma rodzic?

Pytanki

Dobrym pomysłem są zabawy, które wymagają od dziecka odpowiedzi, bo pozwalają maluchowi skupić się na jej znalezieniu. Takich zabaw można wymyślić naprawdę sporo. Przykładowo – opisujemy przedmiot i prosimy dziecko, by odgadło, co mamy na myśli za pomocą zadawania prostych pytań.

Układamy na stoliczku kilka przedmiotów – możemy wykorzystać to, co akurat mamy w torebce, pozwalamy dziecku zapamiętać ich kolejność, a następnie ją zmieniamy i prosimy dziecko o wskazanie, co takiego zmieniło swoją lokalizację.

Opowiadanie

Jeśli dziecko nie jest zbyt chętne do „współpracy” – nie chce odpowiadać ani zgadywać, można je zająć opowiadaniem bajki. Najlepiej, jeśli będzie to historia o kimś dzielnym (dziecku albo zwierzaczku), które mimo tego, że czegoś bardzo się bało, poradziło sobie z lękiem i problemem. Chodzi o to, by w bohaterze bajki dziecko zobaczyło samego siebie (na tym mechanizmie bazują bajki terapeutyczne).

To, co lubi najbardziej

Można także przewidzieć konieczność zajęcia dziecka i przygotować się wcześniej – zabrać kolorowankę, książeczkę, ulubioną zabawkę. Należy jednak pamiętać, by nie były to zabawki grające, piszczące, świecące ani jeżdżące, bo musimy mieć na uwadze także komfort innych czekających.

A jak Wy zabawiacie swoje maluchy w poczekalni? Podzielcie się swoimi pomysłami!

@ śledź nas na instagramie
powrót do góry