Depilacja a infekcje intymne

autor: Agata Cygan-Kukla | 19.01.2015

Włosy nie od parady

Na początek zastanówmy się, jak na zdrowie intymne wpływa efekt, który uzyskujemy po zabiegu depilacji, czyli – mówić najprościej – brak włosów łonowych. Przeciwnicy zabiegu nie ustają w powtarzaniu, że włosy łonowe nie znalazły się w tym miejscu przez przypadek. Owłosienie delikatnych okolic intymnych to jeden ze sposobów na ich ochronę przed czynnikami zewnętrznymi (np. temperatura), uszkodzeniami mechanicznymi (np. nieodpowiednia bielizna) czy drobnoustrojami.

Włoski mają więc za zadanie chronić wrażliwe okolice przed odparzeniami, podrażnieniami, otarciami, a także atakiem bakterii i wirusów. Trudno bowiem ukrywać, że naga, gładka powierzchnia ciała w tym szczególnie delikatnym i wrażliwym miejscu, w połączeniu z obcisłą bielizną może prowadzić do podrażnień i uszkodzeń mechanicznych, a te, znacznie zwiększają ryzyko infekcji – zarówno intymnych, jak i skórnych.

Włosy łonowe mogą sprzyjać infekcji równie mocno, co ich brak.

Drobnoustroje, zatrzymując się na włoskach, powoli się rozkładają, powodując wydzielanie nieprzyjemnego zapachu oraz powstanie stanu zapalnego. Trudno też ukrywać, że włoski nie ułatwiają utrzymania codziennej higieny – szczególnie w czasie menstruacji. Stąd też, najbardziej rozsądnym rozwiązaniem wydaje się kompromis pomiędzy zupełną depilacją, a nieestetycznym zarostem – zamiast całkowitej depilacji, eliminowanie nadmiernego owłosienia (pozostawienie włosków na wargach sromowych i wzgórku łonowym).

Depilacja a infekcje intymne

Trudno jednak zaprzeczyć, że już samo usuwanie włosów łonowych (szczególnie to mechaniczne, czyli za pomocą maszynki) może sprzyjać infekcjom intymnym. W jaki sposób?

Golarka podrażnia torebki włosowe, tworząc w miejscu włosków mikroskopijne ranki. Mimo, że niewielkie, w połączeniu z wilgotnym środowiskiem stają się obfitym siedliskiem groźnych patogenów. Powstawaniu takich podrażnień sprzyja golenie na sucho, na szybko, bez dodatku mydła czy też przy użyciu tępej maszynki. By uniknąć tego rodzaju problemów, zaleca się rezygnację z golenia maszynką i korzystanie ze specjalnie przeznaczonych do tego celu żeli i pianek, po których zastosowaniu wystarczy jedynie zgarnąć włoski szpatułką.

A jednak, zagrożenie tkwi nie tylko w maszynce. Nawet, jeśli stosujemy specjalne preparaty do depilacji, istnieje ryzyko infekcji – szczególnie jeśli środki takie nakładamy bezpośrednio na błonę śluzową. W ten sposób niszczymy naturalną florę bakteryjną miejsc intymnych, a jej zaburzenie może prowadzić do zakażeń. Odrastające, grube i twarde włoski mogą też wrastać w skórę, co z kolei może skutkować zapaleniem mieszków włosowych, a to – objawia się trudnymi do wyleczenia krostkami.

Infekcja po depilacji – niekoniecznie!

Jak więc widać, nie ma jednej recepty na to, jak uniknąć infekcji intymnej w czasie i po zabiegu depilacji. Warto jednak zrobić wszystko, by zmniejszyć ryzyko jej powstania. Ważne, by zabieg prowadzić delikatnie i z zachowaniem wszelkich środków ostrożności (przeczytaj: Najgorsze błędy w depilacji intymnej).

Pamiętając, że pozbawiona włosków skóra – szczególnie tuż po zakończeniu golenia, jest bardzo wrażliwa i podatna na uszkodzenia, zabiegu nie należy kończyć na usunięciu zbędnych włosków. Ogolone miejsca należy opłukać chłodną wodą, która przyspieszy zamknięcie porów i podziała na skórę łagodząco, a następnie nałożyć zmiękczający krem. Bielizna założona po zabiegu depilacji powinna być luźna, przewiewna i najlepiej bawełniana.

Dbajmy o swoje miejsca intymne odpowiedzialnie i obok estetyki, pamiętajmy o zdrowiu!

 

fot. Daniele Zedda/Foter/CC BY

@ śledź nas na instagramie
powrót do góry