Kiedy rośnie ryzyko stanów zapalnych?

autor: Agata Cygan-Kukla | 18.08.2014

Wrogowie kobiecego ekosystemu

Pochwa kobiety to miejsce, w którym zachodzi wiele złożonych mechanizmów. W komórkach jej nabłonka znajduje się glikogen – wielocukier złożony z cząsteczek glukozy. Jest on substratem dla pałeczek kwasu mlekowego, a wynikiem jego metabolizmu jest właśnie kwas mlekowy. Jego zadaniem jest zakwaszanie wydzieliny pochwowej, co chroni pochwę przed rozwojem niebezpiecznych drobnoustrojów. Jeżeli nabłonek funkcjonuje prawidłowo, w naturalny sposób reguluje nawilżenie jej śluzówki oraz pomaga utrzymywać odpowiednie pH (3,8 – 4,5).

Gdy ekosystem pochwy ulegnie zaburzeniu – proporcje między dobrymi bakteriami a patogenami zmienią się na korzyść tych drugich (pałeczki kwasu mlekowego powinny zasiedlać ok. 96 proc. mikroflory), a pH pochwy zmieni się w kierunku zasadowego – rośnie znacząco ryzyko wystąpienia stanów zapalnych sromu, pochwy, cewki moczowej oraz pęcherza moczowego. Jacy są więc najwięksi wrogowie kobiecego ekosystemu?

Cukry proste i spółka

To cukry, które znajdziemy w słodyczach, słodkich owocach, jasnym pieczywie, białym ryżu, słodzonych jogurtach, a także napojach – gazowanych oraz owocowych sokach z kartonów. Odkładając się w intymnych okolicach wysyłają niemalże imienne zaproszenie dla drożdży, które także bytują w tym miejscu i tylko czekają na sygnał do działania. Cukry proste odgrywają także nieocenioną rolę w procesie tworzenia alkoholu, dlatego warto ograniczyć jego spożywanie do racjonalnej ilości.

Poza cukrami istnieje jeszcze kilku „spożywczych” wrogów kobiecego ekosystemu. To m.in. sery pleśniowe, tłuste sery żółte, produkty typu instant oraz przetworzona żywność, a więc – konserwy, produkty z wszelkimi chemicznymi dodatkami i konserwantami, dodatki do posiłków w rodzaju ketchupu, majonezu czy też fast foody. Warto ograniczyć ich zawartość w pożywieniu.

Antybiotyk

Zadaniem antybiotyków jest niszczenie chorobotwórczych bakterii, dlatego stosuje się je jako leki przeciwdziałające infekcjom, wywołanym przez różnego rodzaju drobnoustroje. Niestety, nie mają one tej cennej zdolności, by przed eliminacją wroga sprawdzić, czy nie ma on przypadkiem dobrych zamiarów – niszczą nie tylko złe, ale także dobre bakterie. Spustoszenie, jakie sieją w organizmie walcząc z „wrogiem”, widać szczególnie w dwóch obszarach – przewodzie pokarmowym (w wyniku braku przyjaznych bakterii zaczynają się namnażać bakterie chorobotwórcze – rośnie ryzyko biegunek, zapalenia jelit itp.) oraz w miejscach intymnych.

Wyjałowiona pochwa nie jest się w stanie bronić przed drobnoustrojami i jest bardzo podatna na zakażenia – rośnie ryzyko rozwoju grzybicy pochwy oraz innych infekcji i stanów zapalnych. Z uwagi na to, że jak dotąd nie udało się stworzyć antybiotyków, które niszczyłyby bakterie selektywnie, po kuracji antybiotykowej konieczne jest wzmocnienie ekosystemu produktami probiotycznymi. Podobnie w przypadku leków steroidowych, stosowanych w terapii wielu chorób o charakterze zapalnym.

Mydło

Choć od dziecka rodzice starali się nas przekonać, że mydło to nasz największy przyjaciel, wchodząc w dorosłość powinnyśmy nieco zweryfikować ten pogląd. Oczywiście – mydła używać należy i być może jest ono dla naszej skóry bardziej przyjazne, niż niejeden, pełen barwników żel. Jeśli jednak chodzi o okolice intymne, mydło raczej nie powinno w nie zaglądać.

Odczyn pochwy powinien być kwaśny, tymczasem zwykłe mydła charakteryzują się odczynem zasadowym – takim, jakie uwielbiają bakterie.

Stosując mydło, niejako przygotowujemy teren pod drobnoustroje. Dodatkowy problem stanowią substancje zapachowe i barwiące dodawane do mydeł – podrażniają one delikatną skórę okolic intymnych oraz powodują wysuszenie śluzówki.

Wkładki higieniczne

Mimo, że są cieniutkie, ładnie pachną, pasują kolorem i kształtem do bielizny, ich noszenie bez potrzeby może przynieść odwrotne do zamierzonych efekty. To oczywiste, że w czasie dni płodnych, kiedy produkcja śluzu jest wzmożona, wyjście z domu bez wkładki wydaje się niemożliwe.

Niektóre jednak dziewczyny zakładają je na co dzień – na tzw. wszelki wypadek. Bo oszczędzają bieliznę, bo dodają pewności siebie, bo – wszystkie kobiety powinny je nosić (efekt działania reklamy i zgrabnych modelek przekonujących, że wkładki powinny się znajdować w każdej damskiej torebce, nie mówiąc już o tym, że obowiązkowo powinny się znajdować na bieliźnie). Niestety, chroniąc przed ewentualnym zabrudzeniem bielizny, jednocześnie podrażniają i wysuszają śluzówkę. Tymczasem, bezbronna śluzówka jest bardzo podatna na wnikanie wszelkich bakterii.

Stringi

Są ulubieńcami wielu kobiet i… mężczyzn. Powinny być jednak zakładane jedynie na specjale okazje. Konstrukcja stringów sprzyja bowiem infekcjom – bakterie przemieszczają się w nich znacznie łatwiej, niż w przypadku normalnej – choć w pewnym stopniu zabudowanej, bielizny (stringi w ogóle nie przepuszczają powietrza). Sztuczny materiał przylega ściśle do delikatnej skóry, a wręcz się w nią wbija, co jest źródłem dodatkowego ryzyka – podrażnień i otarć.

Majtki mają nie tylko ładnie wyglądać, ale także – a może przede wszystkim – chronić intymne okolice.

Najlepiej, by były stworzone z bawełnianego, przepuszczającego powietrze materiału, bez zbędnych koronek i zdobień w najmniej odpowiednich miejscach.

Chlor

Mimo, że wizyty na basenie kojarzymy z troską o własną kondycję i zdrowie, kryją one też w sobie pewne niebezpieczeństwa. Woda w basenach jest chlorowana – to dobrze, bo dzięki temu hamowany jest rozwój mikroorganizmów, co zabezpiecza przed rozprzestrzenianiem się ewentualnej infekcji między korzystającymi z basenu osobami. Pamiętajmy jednak, że chlor eliminuje zarówno chorobotwórcze mikroorganizmy, jak i fizjologiczną mikroflorę pochwy. Po kąpieli w basenie wewnętrzny ekosystem kobiety jest więc mocno osłabiony i wysuszony.

Podobne działanie ma chlor, używany do bielenia wkładek czy podpasek higienicznych, o których pisaliśmy wyżej. Jeśli korzystamy z basenu często, warto profilaktycznie stosować probiotyki ginekologiczne, które uzupełniają zaburzony ekosystem, a po każdej wizycie na pływali – wziąć prysznic przy użyciu sprawdzonego płynu do higieny intymnej o odpowiednim odczynie pH.

@ śledź nas na instagramie
powrót do góry