Czy kiszonki są lepsze niż probiotyki?

autor: Agata Cygan-Kukla | 12.12.2016
Dziewczynka ze śniegiem

U dzieci zmagających się z atopowym zapaleniem skóry (AZS) bariera jelitowa jest mniej szczelna, niż u ich rówieśników, co zwiększa wydatnie ryzyko przedostania się do organizmu alergenów. W uszczelnieniu bariery jelitowej pomóc mogą bakterie kwasu mlekowego. Gdzie ich szukać i czy kiszonki to rzeczywiście najlepszy sposób na obronę osłabionego organizmu?

Kwas mlekowy to cenna substancja, która pomaga oczyszczać nasz organizm (wspomaga trawienie oraz wchłanianie produktów przemiany materii, obniża poziom cholesterolu i reguluje florę bakteryjną jelit) oraz wzmacnia system jego obrony, chroniąc nas tym samym przed różnego rodzaju infekcjami i schorzeniami. Z uwagi na to, że bakterie kwasu mlekowego wpływają korzystnie na utrzymanie równowagi mikrobiologicznej i immunologicznej w organizmie, mogą poprawić osłabioną szczelność bariery jelitowej, a tym samym oddziaływać korzystnie na przebieg atopowego zapalenia skóry. Pytanie tylko, gdzie ich szukać?

Jak powstaje kwas mlekowy?

Kwas mlekowy powstaje w produktach spożywczych w wyniku fermentacji cukrów – laktozy zawartej w mleku lub fruktozy zawartej w owocach i warzywach. To on jest odpowiedzialny za charakterystyczny, przez wielu dorosłych bardzo lubiany, kwaskowy posmak. Rezultatem obecności kwasu mlekowego w mleku jest koagulacja zawartych w nim białek, która skutkuje zmianą konsystencji i smaku białego płynu – w ten właśnie sposób otrzymujemy jogurty, kefiry, maślanki, sery oraz inne produkty mlekopochodne. Kwas mlekowy możemy też wytworzyć na skutek fermentowania warzyw, dzięki czemu otrzymujemy tzw. produkty kiszone. Najczęściej są to ogórki i kapusta, ale mało kto wie, że kisić możemy większość warzyw. Powstanie kwasu mlekowego wpływa na ich kolor, wielkość, strukturę i oczywiście smak – następuje ich ciemnienie, mięknięcie, kurczenie, a smak zmienia się na kwaśny.

Kiszone ogórki

Kiszonki do tablicy!

Zanim jednak sięgniemy na sklepową półkę po słoik kiszonych ogórków albo pojemnik jogurtu naturalnego, miejmy na uwadze, że kiszonki kiszonkom nierówne. To, że na opakowaniu produktu widnieje napis kiszone nie daje nam jeszcze żadnej gwarancji, że znajdziemy w nim to, czego szukamy.

Zobacz też: Szczepionka przeciwko grypie – tak czy nie?

Jeśli chodzi o produkty mleczne – jogurt, kefir czy maślanka muszą zawierać minimum 10 mln jednostek bakterii Bifidobacterium lub 100 mln bakterii Lactobacillus w 1 gramie, by można było nazwać je probiotycznymi (czyli zawierającymi poszukiwane przez nas dobroczynne bakterie). Można spytać – skąd mamy wiedzieć, ile bakterii zawiera jogurt, skoro producent nie podaje takiej informacji na opakowaniu? W takim przypadku jego produkt z pewnością z probiotycznym nie ma nic wspólnego. Podobnie w sytuacji, kiedy na liście składników widnieje cukier – nawet, jeśli producent obiecuje nam działanie probiotyczne, obecność cukru zdradza wszystko. Jest on przecież pożywką dla szkodliwych bakterii!

Jeśli chodzi o kiszone warzywa, tylko te domowej roboty zawierają pożądane przez nas bakterie. Te sklepowe mają w sobie środki konserwujące (sorbinian sodu), a tym samym nie można od nich wymagać działania probiotycznego. Przecież to kwas mlekowy powinien być ich jedynym konserwantem! Do przetworów wytwarzanych przemysłowo dodaje się także inne substancje, które przyspieszają proces fermentacji. Tymczasem – jeśli proces ten nie przebiega naturalnie, próżno szukać w produkcie walorów prozdrowotnych. Kiszonki ze sklepowej półki są najczęściej pasteryzowane, a więc nie zawierają w sobie tego, co najważniejsze – żywych kultur bakterii. Podsumowując, tylko świeże, naturalne, wykonane w warunkach domowych, zawierające żywe i liczne szczepy dobroczynnych bakterii kiszonki można uznać za produkty o walorach probiotycznych.

Kiszona kapusta

Dobre bakterie w pigułce

Dlatego też w sytuacji, kiedy naprawdę chcemy skorzystać z działania dobroczynnych bakterii kwasu mlekowego, warto sięgnąć po produkty bezpieczne, sprawdzone i pewne. Takie, w przypadku których obecność bakterii probiotycznych nie jest kwestią domysłu, a szczegółowych badań klinicznych. Mowa o probiotykach o udowodnionym działaniu – takich, które kupić możemy nie w supermarkecie, a w aptece.

Warto przeczytać: Jak zadbać o odporność przedszkolaka

W przypadku, kiedy nasze dziecko zmaga się z alergią pokarmową oraz atopowym zapaleniem skóry, warto sięgnąć po Latopic®. To jedyny na naszym rynku preparat, zawierający polskie szczepy bakterii przebadane właśnie pod kątem alergii pokarmowej i AZS. Badania laboratoryjne wykazały, że szczepy zawarte w Latopic® stymulują dojrzewanie i uszczelnianie bariery jelitowej, a także wykazują aktywność antagonistyczną wobec mikroorganizmów chorobotwórczych. Jedna saszetka probiotyku zawiera aż 1 mld bakterii kwasu mlekowego. By uzyskać oczekiwane rezultaty (zmniejszenie rozległości i nasilenia zmian skórnych, zmniejszenie świądu skóry, poprawa snu, szybsza tolerancja na białka mleka krowiego, zwiększenie przyswajalności laktozy, zmniejszenie częstości zachorowań) podajemy jedną saszetkę raz dziennie przez co najmniej trzy miesiące.

——–

Latopic® nie zawiera białka mleka, laktozy i glutenu. Jest też smaczny i bezpieczny już dla niemowląt i dzieci, w przypadku których podawanie kiszonych warzyw o charakterystycznym, niekoniecznie lubianym przez najmłodszych smaku, może być dość trudnym zadaniem.


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry