Jak prawidłowo się myć, żeby nie złapać infekcji?

autor: Agata Cygan-Kukla | 02.03.2015

Jak często?

Niejeden powiedziałby – jak najczęściej. (Nie)stety, nie jest to prawidłowa odpowiedź. Pamiętajmy, że nie tylko niedostateczna, ale także nadmierna higiena miejsc intymnych może być dla nich szkodliwa. Zarówno jedna, jak i druga zmienia na niekorzyść naturalną florę bakteryjną pochwy, powodując zachwianie wewnętrznej równowagi. Niewystarczająca przyczynia się do namnażania chorobotwórczych bakterii, zaś nadmierna – do wypłukiwania i wyjałowienia ekosystemu poprzez zbyt duże dawki środków chemicznych, co powoduje osłabienie naturalnej odporności.

Jeśli nie obserwujemy żadnych niepokojących objawów ani nie odczuwamy żadnych dolegliwości – miejsca intymne wystarczy myć dwa razy dziennie, najlepiej rano i wieczorem. W ciągu dnia, w razie potrzeby, wystarczy odświeżać miejsca intymne nawilżanymi chusteczkami – koniecznie tymi, specjalnie stworzonymi do pielęgnacji tych miejsc, nasączonymi płynem do higieny intymnej. Chusteczki nie powinny zawierać mydła, ale kwas mlekowy, a dodatkowo – substancje zwalczające bakterie i wyciąg z rumianku.

Podczas miesiączki, z uwagi na zwiększone ryzyko infekcji intymnych, zwiększamy też częstotliwość mycia

Najlepiej odświeżać okolice intymne po każdej wymianie podpaski czy tamponu, a jeśli nie jest to możliwe – po każdej zmianie środka higienicznego użyć chusteczek nawilżających.

Gdzie?

Z pewnością najbardziej przyjazne warunki dla higieny okolic intymnych znajdziemy pod prysznicem – w stojącej w wannie wodzie łatwiej przenoszą się bakterie. Co więcej, długa kąpiel sprzyja wypłukiwaniu naturalnej mikroflory pochwy oraz wysuszaniu błon śluzowych. Tymczasem, miejsca intymne wymagają dokładnego umycia, nie zaś „wymoczenia”.

Niewskazane są więc na pewno codzienne, długie kąpiele, ale nie popadajmy w przesadę – dwa razy w tygodniu na pewno możemy sobie pozwolić na taką przyjemność. Z kąpieli w wannie – z uwagi na wspomnianą „higieniczność” prysznica, warto zrezygnować w czasie miesiączki. Nie znaczy to oczywiście, że kąpiel jest wtedy absolutnie zabroniona, ale jeśli się na nią zdecydujemy, pamiętajmy, by woda nie była za gorąca, a sama kąpiel – trwała możliwie najkrócej.

Miesiączka a ryzko infekcji

W jakiej temperaturze?

Choć nie ma nic bardziej odprężającego niż gorąca kąpiel, miejsc intymnych nie należy „odprężać” zbyt często. Zbyt gorąca woda wpływa negatywnie na błonę śluzową, szczególnie w tak wrażliwej sferze – powoduje jej przekrwienie, a może nawet doprowadzić do powierzchownych oparzeń i uszkodzenia nabłonka, co prostym szlakiem prowadzi do miejscowego zapalenia.

Na skutek częstych kąpieli w wysokiej temperaturze skóra miejsc intymnych staje się bardziej wrażliwa i podatna na podrażnienia, zyskuje tendencję do wysuszania oraz traci elastyczność, co dodatkowo – przyspiesza proces jej starzenia. Woda, którą myjemy miejsca intymne powinna być więc ciepła lub letnia.

Czym?

Ostrzeżenia przed tym, jak wielkie szkody może wyrządzić mydło naszym intymnym okolicom, są już tak powszechne, że śmiemy wątpić, iż którakolwiek z was używa go jeszcze do intymnej pielęgnacji. By jednak formalności stało się za dość, powtórzymy raz jeszcze – mydło zmienia na niekorzyść naturalny odczyn flory bakteryjnej.

Miejsca intymne należy pielęgnować wyłącznie środkami do tego przeznaczonymi – o neutralnym pH oraz o działaniu hipoalergicznym. Warto też zwrócić uwagę na ich zawartość. Obecność allantoiny, pantenolu, gliceryny, kwasu mlekowego oraz przeciwzapalnych wyciągów z roślin – aloesu, rozmarynu, kory dębu czy tymianku to gwarancja, że wybieramy najbardziej odpowiedni kosmetyk dla najbardziej wrażliwej sfery naszego ciała. Najlepszym rozwiązaniem jest preparat, który nie tylko oczyszcza i pielęgnuje wrażliwe okolice intymne, ale dodatkowo – chroni je przed intymnymi problemami, np. prOVag® emulsja. Tego rodzaju preparat działa kompleksowo, bo oprócz właściwości wspólnych z innymi kosmetykami do higieny intymnej, wykazuje działanie hamujące rozwój niekorzystnych drobnoustrojów, a w razie potrzeby – łagodzi podrażnienia i przyspiesza regenerację naskórka.

picjumbo.com_IMG_5367

W jaki sposób?

Miejsca intymne naprawdę nie potrzebują szorowania gąbkami ani myjkami, które stanowią doskonałe siedlisko niepożądanych bakterii. Myjemy się więc tylko i wyłącznie ręką – nabieramy na dłoń niewielką ilość żelu lub płynu do higieny intymnej, a następnie podmywamy miejsca intymne w kierunku od przodu do tyłu (by uniknąć przenoszenia się bakterii z odbytu w stronę pochwy).

Nie ma znaczenia, czy umyjemy miejsca intymne na początku czy pod koniec kąpieli – ważne, by dłoń, na którą nabieramy kosmetyk, była czysta. Zwilżmy ją więc najpierw ciepłą wodą, by usunąć ewentualne bakterie. Do osuszania miejsc intymnych najlepiej używać osobnego ręcznika. Nie wycierajmy się ręcznikiem, którego używamy do całego ciała, ponieważ mogą się na nim znajdować pozostałości żelu czy balsamu, a te – raczej nie powinny zawędrować w nasze intymne okolice.

U kogoś

Ważną kwestię stanowi higiena intymna poza własnym domem. Wybierając się na wakacje, urlop, wyjazd służbowy czy chociażby na noc do koleżanki czy chłopaka, zawsze pamiętajmy o zabraniu ze sobą własnego ręcznika i stosowanego na co dzień płynu do higieny intymnej. Nawet jeśli hotel czy znajomi zapewniają własne ręczniki, ten jeden – malutki, do osuszenia miejsc intymnych zapakujmy do podręcznej torby.

Nie wiemy, czy środki w jakich właściciele piorą bądź płuczą ręczniki przypadkiem nas nie uczulą. Jeśli zapomnimy o zabraniu własnego ręcznika, do osuszenia miejsc intymnych użyjmy papierowych ręczników

Wracając do płynu – pamiętajmy, że ten, który stosuje koleżanka, w naszym przypadku może się nie sprawdzić. Może spowodować podrażnienie, swędzenie czy wysuszenie śluzówki – lepiej postawić na środek przetestowany samodzielnie. Jeśli nie chcemy nadmiernie wypełniać bagażu, przelejmy trochę płynu do małej buteleczki (pojemniki podróżne na kosmetyki znajdziemy w każdej drogerii).

@ śledź nas na instagramie
powrót do góry