Suchy alarm dla przyszłych rodziców!

autor: Agata Cygan | 24.07.2013

Nawilżenie – bez niego ani rusz!

Główne objawy suchości pochwy to – oprócz ogólnego dyskomfortu spowodowanego brakiem nawilżenia – swędzenie i pieczenie sromu i pochwy, a czasami także uczucie kłucia, ucisku czy pulsowania, które może się pojawiać nawet podczas chodzenia. Suchość pochwy jednak daje o sobie znać najsilniej w momencie zbliżenia, kiedy to odpowiednie nawilżenie staje się wręcz warunkiem koniecznym – nie tylko osiągnięcia satysfakcji seksualnej, ale także odczuwania przyjemności ze współżycia. Kiedy pochwa nie jest dostatecznie nawilżona, kontakt z partnerem nie tylko nie sprawia przyjemności, ale wręcz boli. Co więcej, nienawilżona pochwa jest znacznie bardziej narażona na otarcia oraz stany zapalne.

Przeczekamy, zobaczymy?

Częstym rozwiązaniem, do jakiego uciekają się kobiety, odczuwające suchość pochwy i spowodowany tym ból podczas współżycia, jest jego unikanie. Wstydząc się swojego problemu przed partnerem, nie chcą wdrażać go w szczegóły i odsuwają się od niego – celowo oziębiają wzajemne relacje i zniechęcają do współżycia.

Może się wydawać, że to najprostsze rozwiązanie – nie trzeba mówić, skąd powód niechęci w sypialni i nagły spadek zainteresowania seksem. Niestety, konieczność domyślania się i podpytywania, a w efekcie konsternacja i zakłopotanie w sypialni powodują, że mężczyzna traci pewność siebie, czuje się zagubiony i zaniepokojony. Co więcej, myślenie w kategoriach: przeczekamy, wytrzymamy i wszystko wróci do normy, nie jest najlepszym wyjściem. Nawet, gdyby tak było i problem po jakimś czasie ustąpiłby samoczynnie, relacja może mocno ucierpieć na wspomnianych niedopowiedzeniach, niejasnościach, a nawet mimowolnych podejrzeniach.

Co więcej – wiara w to, że problem zniknie samoczynnie – tak jak się pojawił, to ostatnie na co powinnyśmy sobie pozwolić. Problem ten bowiem pojawił się z konkretnego powodu, którego – co najwyżej – nie jesteśmy do końca świadome. Poza typowymi jego przyczynami (menopauza, karmienie piersią, antykoncepcja hormonalna) istnieją także inne, mniej znane źródła suchości, których warto mieć świadomość.

Suchość: przyczyna czy skutek?

Problem ten się potęguje, jeśli współżycie ma służyć nie tylko przyjemności, ale także – zapłodnieniu. Czy „wysuszona” kobiecość sprosta zadaniu? Suchość pochwy objawia się przecież nie tylko dyskomfortem w czasie zbliżenia, ale także – jak sama nazwa wskazuje – obniżoną produkcją śluzu, a ten – jest warunkiem kluczowym skutecznego zapłodnienia. By zaradzić dokuczliwej suchości i zwiększyć komfort współżycia, niektóre pary decydują się na stosowanie różnego rodzaju lubrykantów. Jednak wiele z tych, dostępnych na rynku, o ile współżycie ułatwia, może jednocześnie utrudnić zajście w ciążę. Ich skład może uszkadzać plemniki – osłabiać ich ruchliwość oraz żywotność, a także – tworzyć dla nich swego rodzaju barierę nie do przejścia.

Warto zauważyć, że suchość pochwy może wystąpić także w innym kontekście zapłodnienia. U par, starających się o dziecko, zbliżenie w czasie owulacji często jest wynikiem impulsu i próbą „utrafienia” we właściwy moment. Zarówno tego rodzaju impulsywne próby, jak i związana z nimi obawa o „efekt końcowy” (szczególnie w przypadku długotrwałych starań bez rezultatu) i wynikający z tego stres, mogą być przyczyną zwiększonej suchości pochwy.

Z badań wynika, że u niemal 75 proc. kobiet starających się o dziecko notuje się podwyższony poziom suchości!

Nawilżaj od środka

Zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku – zamiast „sztucznie” nawilżać pochwę, warto pomyśleć o przywróceniu kobiecości naturalnego nawilżenia poprzez stosowanie środków dopochwowych. Przywracając intymną wilgotność, zapewniają one również elastyczność pochwy – a to ma znaczny wpływ nie tylko na komfort współżycia, ale także – jego efektywność.

@ śledź nas na instagramie
powrót do góry