Zdrowie intymne na urlopie

autor: Agata Cygan | 24.07.2013

Zwodnicza swoboda?

Okres wakacyjny sprzyja zwiększonej swobodzie i poluzowaniu nieco stosowanych na co dzień zasad. Spożywanie owoców bez ich opłukania czy nazbyt długie przebywanie na słońcu, to tylko przykładowe z potencjalnie niegroźnych nadużyć, na które w tym okresie „wypada” sobie pozwolić. Kolejnym, który zaliczymy do owych ryzykownych, przybierających nieszkodliwą postać zachowań, jest kontakt z wodą, do której dostęp maja także inni urlopowicze. Woda zwiększa znacznie ryzyko przenoszenia się niebezpiecznych bakterii i zarazków, a to z kolei podstawowy powód rozwijania się infekcji miejsc intymnych.

To oczywiste, że urlopu nie można spędzić w szczelnie zamkniętym pomieszczeniu, a tym samym – nie sposób uchronić się przed wszelkimi niebezpieczeństwami, jakie niesie ze sobą letnia swoboda. Warto jednak wiedzieć, jak się przed nimi chronić, aby owe ryzyko zmniejszyć do minimum. Pamiętajmy, że tego rodzaju niewinne z pozoru infekcje, mogą prowadzić do groźnych powikłań, których postać wcale nie wygląda już tak niewinnie…

Wzmożona dbałość o higienę

Lato to okres, kiedy wskazana jest wzmożona dbałość o higienę, także, a może przede wszystkim – miejsc intymnych. Zachowanie podstawowych środków ostrożności nie wymaga wiele wysiłku, a rezultaty takiej ostrożności warto docenić zawczasu. Na skórze rąk w tym okresie znajduje się duża ilość niebezpiecznych bakterii, które przypadkowo przeniesione w okolice miejsc intymnych mogą powodować rozwój poważnych infekcji układu moczowo-płciowego. Dlatego też przed każdorazowym działaniem w okolicach miejsc intymnych (np. zmiana tamponu czy podpaski higienicznej podczas okresu bądź korzystanie z toalety) należy dokładnie umyć ręce w ciepłej wodzie z dodatkiem mydła czy żelu do rąk. Jeżeli nie jest to możliwe (niektóre miejskie czy plażowe toalety nie zapewniają tego rodzaju możliwości, np. brak ciepłej wody), warto mieć zawsze przy sobie mokre chusteczki higieniczne.

Watro zabrać także specjalny płyn do higieny intymnej (odpowiednie pH oraz substancje o działaniu bakteriobójczym i septycznym). Najlepiej podczas mycia zrezygnować z gąbek czy myjek – w ich zakamarkach łatwo gromadzą się bakterie. Nawet jeżeli w miejscu, w którym przebywamy, zapewniony jest dostęp do ręczników, najlepiej zabrać ze sobą własny, mały ręcznik, który przeznaczymy wyłącznie do osuszania miejsc intymnych. Nie mamy przecież pewności, jak nasz organizm zareaguje na środki czystości, w których prano hotelowe ręczniki.

Jeżeli okres urlopu zbiega się z czasem miesiączki, warto zabrać ze sobą nie tylko tampony, ale także podpaski higieniczne. Zmieniamy je częściej niż zazwyczaj: podpaskę najlepiej co 2 – 3 godziny, natomiast zalecany czas stosowania tamponu to zwykle 6 godzin w ciągu dnia i około 8 godzin w nocy. Jeśli jednak odczuwamy taką potrzebę, wymieniajmy je częściej. Postarajmy się także po każdorazowej zmianie środka higienicznego oraz skorzystaniu z toalety oczyścić dokładnie swoje miejsce intymne, np. korzystając z prysznica czy nawilżających chusteczek.

Korzystajmy ze wspólnych toalet z duża ostrożnością, nawet jeśli wydają się czyste, a zwłaszcza nie siadajmy bezpośrednio na desce sedesowej.

Odpowiednia bielizna

Mimo, że letnie ubrania często wymagają noszenia dopasowanej bielizny, najlepiej zadbać o to, aby nie była ona zbyt obcisła. Uciskająca, mocno przylegająca do ciała bielizna sprzyja przenoszeniu się bakterii w okolice cewki moczowej. Najbardziej odpowiednia będzie więc bielizna luźna, wykonana z przewiewnych tkanin, takich jak np. bawełna (niewskazana jest ta, wykonana z tworzyw sztucznych – prowadzi do przegrzewania miejsc intymnych oraz utrudnia odprowadzanie wilgoci). Ubierajmy raczej figi lub szorty, ponieważ stringi nie stanowią żadnej bariery dla bakterii. W czasie urlopu nad wodą naszym podstawowym strojem jest oczywiście kostium kąpielowy.

Należy pamiętać, aby po wyjściu z wody i zejściu z plaży nie pozostawać długo w mokrym kostiumie.

Syntetyczny materiał, z którego jest wykonany, zwykle mocno przylega do ciała. Kiedy materiał ten jest wilgotny, tworzy idealne środowisko, sprzyjające gromadzeniu się bakterii i powstawaniu infekcji. Po zakończeniu kąpieli należy więc kostium zdjąć i założyć lekkie, suche ubranie (najlepiej sięgnąć po inny strój niż ten, który przez kilka godzin leżał na nagrzanej plaży). Warto także smarować okolice intymne maścią przeciwgrzybiczą. Unikajmy także owijania się mokrym ręcznikiem – podobnie jak kostium jest siedliskiem bakterii.

Kłopotliwe pamiątki

Wnioski, jakie płyną ze źródeł lekarskich, są niepokojące – problemy z okolicami intymnymi w czasie urlopu mogą dotyczyć nawet 1/3 wyjeżdżających kobiet. Grzybica pochwy, kandydoza, waginoza bakteryjna, drożdżyca czy infekcja pierwotniakowa, w dużej części mają swój początek właśnie w czasie letnich wyjazdów. U kobiet dojrzałych – w wieku menopauzalnym – odsetek ten może wynosić nawet 45 proc.

Zwiększonej podatności na infekcje sprzyja nie tylko wspomniana wyżej wakacyjna swoboda, ale także czynniki zupełnie od nas niezależne – zmiana klimatu, nadmiernie wysoka temperatura, publiczne toalety.

Warto pamiętać, że wymienione choroby to nie tylko chwilowa niedogodność, ale często – problem na dłużej. Wspomniana już grzybica pochwy to według badań schorzenie, które dotyka przynajmniej raz w życiu aż 75 proc. kobiet, z czego u ponad połowy dolegliwość ta powraca, zaś jej leczenie ma charakter długotrwały. Zamiast więc oprócz zdjęć i opalenizny przywozić z urlopu pamiątki w postaci infekcji miejsc intymnych, zadbajmy o swoją kobiecość jeszcze przed wyjazdem.


@ śledź nas na instagramie
powrót do góry