Anna Wintour

autor: Agata Cygan | 02.10.2013

Redaktor naczelna ‘Vogue’

Anna Wintour urodziła się w 1949 r. w Londynie i już w dzieciństwie prezentowała dość buntowniczą naturę – przeciwstawiała się noszeniu mundurków oraz spódnic za kolana, w wieku 15 lat związała się z 9 lat starszym Piersem Paulem Readem, a rok później – porzuciła szkołę.

Od najmłodszych lat interesowała się modą i już w dzieciństwie wypracowała sobie własny styl, którego znakiem jest charakterystyczna do dziś fryzura na pazia. Po porzuceniu edukacji uczęszczała na zajęcia dotyczące mody w pobliskiej szkole, ale szybko z nich zrezygnowała, twierdząc, że: „Albo znasz się na modzie albo nie”. Osoby w niej pracujące raczej się nie znały, a na dodatek – „były zupełnie pozbawione jakiegokolwiek gustu”.

Po porzuceniu edukacji wyjechała do USA, gdzie współpracowała z magazynami „New York” oraz „House & Garden”, z czasem zyskując stanowisko redaktor naczelnej brytyjskiej edycji „Vogue”. Od roku 1988 stoi na czele amerykańskiej redakcji magazynu. Swoją miłość do mody Wintour przeniosła także na łamy pisma – „Vogue” jest dziś przez wielu nazywany biblią mody, naczelna zaś – jej ikoną: boginią mody i wyrocznią stylu.

Diabeł ubiera się u Prady

Postać Wintour zagościła w popkulturze za sprawą jej byłej osobistej asystentki – Lauren Weisberger, która napisała książkę pt. „Diabeł ubiera się u Prady” (złośliwi twierdzą, że Wintour jest diabłem i ukrywa swoje czerwone oczy za słonecznymi okularami). Jak wiemy, książka doczekała się słynnej ekranizacji. Wyłaniająca się z niej postać (wzorowana na Wintour) to ambitna pracoholiczka, zimna i zamknięta – nie lubi kontaktu wzrokowego i spoufalania się z pracownikami (zakazuje im jazdy wraz ze sobą w jednej windzie!). Wszystko musi być zrobione po jej myśli, a gdy chociażby jeden szczegół sesji bądź wydania Vogue jej nie odpowiada, całość jest natychmiast zmieniana – bez względu na koszty. Współpracownicy twierdzą jednak, że praca z nią jest fascynująca, a ona sama – nie pamięta żadnej Lauren Weisberger. Diabła u Prady? Na pewno kiedyś przeczyta…

Mimo, że osobista garderoba Wintour jest podobno niezwykle obszerna, ona sama twierdzi, że jej ulubionym zestawem jest biały T-shirt i dopasowane dżinsy.

Choć niektórzy nazywają ją niewolnicą własnego wizerunku (od lat ta sama fryzura, klasyczne stroje, ten sam atrybut – ciemne okulary), ona nadal pozostaje nieugięta. Twierdzi, że kocha siebie właśnie w takiej postaci. Z jednej strony kreowanie ciągle nowych kreacji i fasonów, z drugiej – wierność od lat temu samemu stylowi. Cóż, w końcu kobiecość kocha sprzeczności.

@ śledź nas na instagramie
powrót do góry