Broń kobieca – historia czerwonej szminki

autor: Agata Cygan | 19.05.2014

Szminka niejedno ma… źródło

Historia czerwonej szminki to niemalże to samo, co historia szminki w ogóle. Jeszcze do niedawna czerwony pigment był bowiem nieodłącznym atrybutem tego kosmetyku, a pierwsza pomadka w innym kolorze pojawiła się dopiero w latach 70. – wraz z popularnością disco i pop art.

Walory czerwonej barwy na ustach doceniały już Egipcjanki. By otrzymać cenny barwnik kruszyły żuki, robiły pastę ze sproszkowanych szlachetnych kamieni lub mieszały ochrę i karmin. Sposób otrzymywania barwnika różnił się, w zależności od części świata. W Japonii na przykład, kobiety w tym celu całowały nasączoną barwnikiem bibułkę, zaś w starożytnej Grecji uzyskiwano ją z rozgniecionych jeżyn i korzeni czerwienicy barwierskiej. W tym jednak państwie szminka miała raczej negatywne konotacje – była nieodłącznym elementem pań do towarzystwa.

W Średniowieczu – okresie modlitwy, wyciszenia i skromności, makijaż usunął się w cień, pociągając za sobą także czerwoną szminkę. Stała się ona niejako synonimem zła i rozpusty. Tak było aż do roku tysięcznego, po którym to dworskie życie nabrało splendoru i kobiety szybko przypomniały sobie o zaletach czerwonego barwnika. Dworska piękność musiała koniecznie odznaczać się nieskazitelnie mleczną cerą i krwisto-czerwonymi ustami. By je uzyskać komponowano różne mieszanki, z ciekawszych zaś warto wymienić krew jeża, połączoną ze szczyptą arszeniku, wywarem z jaszczurki i siarką (obowiązkowo podgrzane w kociołku).

Naszym zdecydowanym faworytem jest jednak mikstura pochodząca z XVIII wieku: maść z ogórka (!), stopiony wosk, karmin, etanol i… cielęcy rdzeń kręgowy. Kiedy jednak lekarzom udało się powiązać częste niedomagania kobiet, bladość cery, zniszczenie szkliwa nazębnego i powracające bóle głowy z mineralnymi składnikami szminek, producenci zaczęli fabrykować kosmetyk głównie na bazie szafranu.

Efekt szminki

Choć malowanie ust uznaje się za jeden najstarszych sposobów poprawiania urody, pierwsza szminka w sprzedaży pojawiła się dopiero w roku 1883. Składała się ona z wosku pszczelego, łoju jelenia i farbowanego olejku rycynowego, a jej koszt – w przełożeniu na dzisiejsze – to równowartość 200 zł. Współczesna historia szminki – tej, dostępnej dla każdej kobiety i mieszczącej się w każdej, nawet najmniejszej torebce – zaczyna się jednak dopiero w XX wieku. Wtedy to bowiem (1915 r.) Maurice Levy opatentował projekt umieszczenia woskowej pomadki w sztyfcie w metalowej tulejce z gwintem.

Popularność czerwona szminka zawdzięcza gwiazdom kina niemego i charakteryzatorowi – Maxowi Factorowi. Jako, że aktorki nie miały wtedy zbyt wiele do powiedzenia, musiały czymś przykuwać uwagę męskiej części widzów.

Co ciekawe, jej kariera nie zmalała nawet w latach wielkiego kryzysu.Co więcej – to właśnie wtedy szybowała w górę w zadziwiającym tempie. Zjawisko to otrzymało nawet własne określenie – znane jest w gospodarce pod wdzięczną nazwą „efektu szminki”. Uściślając, polega ono na tym, że w czasach kryzysu gospodarczego zmniejsza się konsumpcja dóbr luksusowych o dużej wartości, wzrasta natomiast konsumpcja dóbr o relatywnie mniejszej wartości (np. zmniejsza się sprzedaż luksusowych samochodów, wzrasta sprzedaż luksusowych kosmetyków).

Nazwa została wymyślona przez Leonarda Laudera (szef Estee Lauder Companies), który stwierdził, że mimo złych warunków gospodarczych poziom sprzedaży szminek wzrastał w zaskakującym tempie. Z przeprowadzonych w tamtym okresie w USA badań wynika, że zaledwie 1% rodzin miało w domu słoik musztardy, z kolei przynajmniej jedna szminka – znajdowała się w prawie 60 % gospodarstw.

Szminka – atrybut kobiecości

Wynalazki bliskie kobietom cz

Tajemnica niesłabnącej kariery czerwonej szminki polega na tym, że zmienia ona nie tylko wygląd twarzy, ale także – a może przede wszystkim – zachowanie kobiety. To niejako element stroju, który – podobnie jak szpilki czy dopasowana sukienka, dodają odwagi, pewności siebie, a także – kobiecości.

Obecnie szminka znajduje się praktycznie w każdej damskiej torebce – to najczęściej używany kosmetyk! Nawet, jeśli kobieta zarzeka się, że makijażu nie stosuje, prawdopodobnie robi wyjątek właśnie dla szminki. Może niekoniecznie czerwonej, ale różowej, perłowej czy w kolorze nude, bo ta pierwsza – zarezerwowana jest dla odważnych.

Czy wiecie, że wiele dojrzałych kobiet do tej pory nigdy nie miało na ustach czerwonej szminki? A Wy? Często ją nakładacie?

 

fot. Tony Veloz

@ śledź nas na instagramie
powrót do góry