Co kolor włosów mówi o Tobie?

autor: Agata Cygan-Kukla | 18.08.2014

Brunetki, blondynki…

Mężczyźni wolą blondynki – ten stary jak świat slogan dawno już przestał wyznaczać standardy kobiecego piękna. Zamiast się z nim rozprawiać, wyjaśnijmy więc jedynie, skąd w ogóle takie przekonanie. Niejednego zapewne zdziwi informacja, że według dostępnych źródeł najbardziej wyjątkowe kobiety nosiły fryzury właśnie w kolorze blond – szczyciła się taką chociażby biblijna Ewa, Maryja(!), a także greckie i rzymskie boginie – choć w tamtych regionach świata jasne włosy należą do szczególnych wyjątków. I tu właśnie tkwi cała tajemnica – naturalny, złoty kolor włosów jest czymś rzadkim i dlatego uznawany jest za cenny i pożądany. Z tego też powodu wiele szatynek deklaruje się jako blondynki (aż 49 proc. Polek twierdzi, że naturalnie są blondynkami mimo, że w istocie jest ich najwyżej – 9 proc.!) i to właśnie złoty kolor wybiera najwięcej kobiet, chcących zmienić naturalną barwę włosów.

Kolejnym z powodów, dla których blondynki cieszą się takim uznaniem – przynajmniej w teorii – może być fakt, że jasne włosy kojarzą się z dzieciństwem, niewinnością i delikatnością.

Blondynki niejednokrotnie wydają się młodsze, niż są w rzeczywistości, a młodość –kojarzy się z uległością!

I jeszcze jedno wytłumaczenie, sięgające aż do genetyki. Rezultat połączenia genów można najprościej poznać po odcieniu włosów i oczu: im są jaśniejsze, tym słabsze geny ma ich posiadaczka. Jako, że mężczyźni odczuwają naturalną potrzebę dominacji (pozwala im to przekazać własne geny potomstwu), podświadomie szukają „słabszych” genetycznie partnerek.

Zdecydowanie większą rzadkością niż kobieta blond, jest ognisty rudzielec. Włosami w tym kolorze może się poszczycić zaledwie 1 proc. pań! Kolor rudy budzi skojarzenia z ogniem, namiętnością, żywiołem. Kobiety rude uchodzą za śmiałe, odważne, pełne energii i lubiące ryzyko. Faceci marzą więc o rudych, ale jednocześnie – trochę się ich boją! Bo największym marzeniem mężczyzny jest – ten temperament okiełznać. A to już nie lada wyzwanie. Wyzwanie, którego jednak warto się podjąć, bo rudy kolor genetycznie należy do „przezroczystych” – nie zalicza się do chromosomów recesywnych, ani dominujących – zawsze zabarwi się na jakiś odcień, a to pozwoli facetowi – przekazać potomstwu własne cechy.

Romantyczne fale czy kusząca czuprynka?

Zdaniem niektórych, z kobiecością najbardziej kojarzą się długie, bujne rozpuszczone włosy. Opadając na ramiona dodają właścicielce zmysłowości i seksapilu. Kusząco falują na wietrze, pozwalając męskiej wyobraźni pracować na pełnych obrotach. Można je do woli „odrzucać”, nawijać, nakręcać na palec – taka „nieświadoma” zabawa kosmykami niezwykle kusi mężczyzn! Fale dodają romantyzmu, loki uwodzą – wszystkie sprawiają, że ich posiadaczki uważamy za groźne rywalki.

Długie włosy dają właścicielkom najwięcej możliwości – możemy je upinać na różne sposoby, a jak wiadomo – jednym z największych atrybutów kobiecości jest właśnie zmienność. Zawadiacki kucyk kusi, luźno spięty nad karkiem rozpala zmysły, lekko spleciony warkocz dodaje romantyczności, a gładko upięty koczek kojarzy się z seksowną nauczycielką lub sekretarką.

A jednak, to włosy krótkie, które zmysłowo odsłaniają ramiona, kojarzą się z pewnością siebie i odwagą. Nic dziwnego – mogą odkryć różne mankamenty urody, które długie, opadające kosmyki z łatwością zakryją. A przecież – to właśnie pewność siebie i świadomość własnej wartości uznawana jest przez wielu za najbardziej kobiecą! Krótkie, niesforne czuprynki są też symbolem żywiołowości, temperamentu, wyzwolenia. Sugerują zdecydowany, niezależny, zawadiacki styl bycia. I mają tę zaletę, że wyjątkowo szybko można je przerobić na bardziej „ułożone” wersje.

Trudno jednak ukryć, że to właśnie włosy średniej długości – najlepiej cieniowane, są najbardziej podatne na zmiany: krótki, dziewczęcy kucyk, zalotny koczek, który ani myśli zdradzać długości włosów właścicielki, roztrzepane na wszystkie strony kosmyki – kobiecość w rożnych odsłonach, w zależności od okazji. Zaletą takiej fryzury jest też to, że pasuje większości kobiet, a odgarnianie niesfornych kosmyków z twarzy ukochanej to ulubione zajęcie każdego mężczyzny.

No i jeszcze ona – ukoronowanie każdej fryzury. Prosta, asymetryczna, zaczesana na bok, lekko opadająca na oczy, delikatnie zaokrąglona – grzywka zawsze jest ciekawą odmianą i dodaje zalotności każdemu spojrzeniu. Zazwyczaj jest witana przez panów bardzo pozytywnie. Chyba, że jest zbyt krótka, zbyt długa, zbyt gęsta czy nazbyt dziwacznie ścięta. Cenimy ją za to, że potrafi zatuszować mankamenty urody oraz uwypuklić najlepsze jej atuty. I co najważniejsze – pozwala na wyraźne odświeżenie wizerunku bez drastycznej zmiany fryzury.

Odmładza? Postarza? Ważne, że pasuje!

Shi3andra-Foter-Creative-Commons-Attribution-NonCommercial-NoDerivs-2-0-Generic-CC-BY-NC-ND-2

Nie ma reguły: co do koloru włosów, ich długości, a także uczesania nie istnieją żadne zasady. Każda ma swoje zalety, każdej można przypisać kilka wad. Najważniejsze, by włosy pasowały właścicielce – współgrały z jej osobowością, stylem, ale też cerą i sylwetką. By czuła się w nich dobrze – nie tylko atrakcyjnie, ale też pewnie i naturalnie. Dlatego właśnie nie warto zmieniać fryzury pod dyktando mody. Delikatne, jasne karnacje w połączeniu z burzą ciężkich loków mogą prezentować się mało efektownie. Podobnie jak ciemna, południowa cera, która nie zachwyci w otoczeniu rozjaśnionych, prostych kosmyków. Takie kontrastowe zestawienia nie sprawdzają się, ponieważ nie wyglądają naturalnie. Tymczasem kobiecość – nie znosi sztuczności!

Wiele kobiet – choć dotyczy to w szczególności naszego narodu – decyduje się na rozstanie z długimi włosami w piątej dekadzie swojego życia – po ukończeniu 40-tki. Z bardzo prostego i znanego chyba wszystkim powodu: krótkim fryzurom przypisuje się właściwości odmładzające. Przekonanie to, niestety, bywa mylące: ścięcie włosów w wielu przypadkach – wręcz dodaje lat! To prawda, że z czasem włosy wymagają od nas znacznie więcej uwagi – nie możemy sobie pozwolić na wszystkie fryzury, bo kosmyki stają się rzadsze lub tracą kolor.

Rzeczywiście, może się okazać, że w przypadku danej kobiety jakaś fryzura w pewnym wieku przestaje atrakcyjnie wyglądać, ale na pewno nie można powiedzieć że – nie „przystoi”! To prawda, że świat kobiety dojrzałej powinien być poukładany, ale owo „poukładanie” wcale nie oznacza ułożonej gładko fryzury! Oznacza raczej oswojenie się z własnymi niedoskonałościami i wadami, zwyciężenie nad kompleksami i ograniczeniami, świadomość zalet i umiejętność korzystania z nich w pełni, a także – przekonanie o swojej wyjątkowości!

—-

Włosy uważane są za największy atrybut kobiecości nie bez przyczyny – to one są najbardziej podatne na manipulację – możemy z nimi robić co nam się żywnie podoba. To za ich pomocą jesteśmy w stanie najszybciej i najbardziej radykalnie zmienić swój wizerunek – nie poradzi sobie z tym w równym stopniu nowy makijaż czy atrakcyjna sukienka. Jeśli więc w danej fryzurze nie czujemy się do końca pewne siebie, szukajmy alternatyw!

Jeśli nie zmieniałyśmy uczesania od lat, bo kochamy swoje długie pukle, nie obcinajmy ich mimo przekroczenia magicznej czterdziestki!

Kobieta ma zawsze tyle lat, na ile się czuje, a fryzura to ten element wyglądu, który to poczucie definiuje w pierwszej kolejności. Nieważne, czy będziemy ją zawdzięczać naturze, fryzjerowi czy opakowaniu kosmetycznej farby.

 

@ śledź nas na instagramie
powrót do góry