Gorsety, staniki – czyli bujna historia kobiecego biustu

autor: Agata Cygan-Kukla | 15.09.2014

Małe znaczy piękne?

Już ok. 4 tys. lat p.n.e. kobiety szukały sposobu na zakrycie swojego biustu – świadczy o tym chociażby pochodząca z tego okresu gliniana figurka z Myken, przedstawiająca boginię z owiniętymi piersiami. Czy powodem był komfort kobiety czy restrykcyjne społeczeństwo – można jedynie domniemywać, ale jak widać już wtedy było wiadomo, że widok kobiecego biustu nie powinien być dostępny dla każdego. Zdawały sobie z tego sprawę także egipskie piękności – ukrywały swoje wdzięki za połami dodatkowej tuniki.

Pierwsze biustonosze z prawdziwego zdarzenia (choć zdecydowanie historycznego), pojawiły się w Grecji, a dokładnie w Sparcie. Jak się jednak okazuje, pobudką do ich stworzenia wcale nie był wstyd czy pruderia kobiet. Wolny, nieokiełznany biust przeszkadzał po prostu w czasie uprawiania sportu. Na pomoc pospieszyli kobietom mężczyźni, wymyślając tzw. strophium, apodesmos czy mastodeton – opaski, których zadaniem miało być podtrzymanie piersi i ułatwienie ćwiczeń, a także – spłaszczenie ich i zbliżenie wyglądem do męskich. Prototypy staników często były zakładane nie pod ubranie, a na wierzch. W podobnym czasie biust zaczęły opasać także kobiety rzymskie. Z tą jednak różnicą, że tam – duże piersi miały być powodem do śmiechu… Zostawmy więc lepiej ten drażliwy temat i spójrzmy, co przyniosły kolejne lata.

Coraz ciaśniej…

Kolejnym etapem na drodze do powstania biustonosza, jest gorset. Ten jednak, podobnie jak starożytne opaski, wcale nie powstał po to, by podkreślić kobiece atuty. Zaczął królować w czasie, kiedy ideałem kobiecego wyglądu stała się talia osy. Z czasem rzemyki na kobiecych plecach zaczęły się zaciskać coraz mocniej, a powiedzenie: być niewolnicą mody nigdy chyba nie nabrało równie dosłownego znaczenia.

Największe przeobrażenia w tym względzie nastąpiły na przełomie wieków XVII i XVIII – gorsety wydłużono z przodu i ściśnięto do granic możliwości. Zmiażdżone, zdeformowane żebra, zgniecione narządy wewnętrzne i omdlenia stały się codziennością kobiet. Jedyna korzyść, jaką można przypisać gorsetom to to, że pozwoliły – zupełnie przypadkiem! – dostrzec potencjał kobiecego biustu. Uwydatniając piersi udowodniły, że kobiecych wdzięków nie należy ukrywać, a wręcz przeciwnie – eksponować na miarę możliwości.

Gorsety w dół!

Po gorsecie, u progu XIX wieku, triumf zaczęły święcić dwuczęściowe suknie, z których górna część w pewnym sensie odpowiadała dzisiejszemu stanikowi. Mimo, że z faktycznym biustonoszem nie miała wiele wspólnego, stała się swego rodzaju symbolem powolnego zrzucania obcisłych gorsetów. Górne części sukien były odpowiednio wykrajane – w taki sposób, by zaakcentować piersi. W tym też czasie w modzie pojawił się nowy element garderoby – tzw. stanik gorsecikowy. Tym razem była to już część bielizny, nie sukni.

Mimo tych wszystkich innowacji, gorsety nadal cieszyły się niemałą popularnością. Aż do momentu, kiedy Stowarzyszenie na Rzecz Uproszczenia Damskiego Stroju (Rational Dress Association) – z lekarzami na czele, podjęło działania na rzecz uwolnienia kobiet ze szponów mody. Zaczęły powstawać specjalne wytyczne co do bielizny kobiecej.

Kluczem do sukcesu było zaproponowanie alternatywy podtrzymującej biust w mniej inwazyjny niż dotychczas sposób.

Pojawiające się stopniowo „wynalazki” były znacznie lżejsze i wygodniejsze, ale sznurki i druciki wykorzystywane do ich konstrukcji sprawiały, że w poszukiwaniach bielizny idealnej nadal nie ustawano.

Stanikowy dobrobyt

bra

Pierwszy rzeczywisty biustonosz (nie zaś produkt pełniący funkcję biustonosza) zaprojektowano w Anglii w 1866 r. Po jego opatentowaniu produkcję stanika rozpoczęła finlandzka firma Stokes Thomas & Co. Konstrukcja pierwszego biustonosza opierała się na drutach i jedwabiu, zaś całość kształtem przypominała sitka do herbaty. Tak powstały model nie cieszył się jednak oczekiwaną popularnością. Swoje trzy grosze w biustonosze postanowiła wówczas zainwestować Herminie Cadolle – wcześniej zajmująca się produkcją gorsetów. Swojemu modelowi nadała nazwę „le bien-etre”, co we francuskim oznacza – dostatek, dobre samopoczucie.

Propozycja Cadolle obejmowała dwie części: niższą w formie gorsetu, wyższą – biustonosza na ramiączkach („soutien-gorge”, czyli podtrzymywacz piersi). To właśnie owe cudowne ramiączka uwolniły kobiece przepony i pozwoliły im wreszcie swobodnie oddychać. Na to, by biustonosz sprzedawać osobno, pomysłowa Francuzka wpadła nieco później – w ten sposób dała początek prawdziwej bieliźniarskiej rewolucji.

Zupełnie niezależnie na pomysł ułatwienia kobietom codziennego funkcjonowania wpadł Austriak, Hugo Schindler – patent na jego model w 1893 r. uzyskała Marie Tucek. Jej „breast supporter” przypominał w dużym stopniu to, co rozumiemy pod pojęciem biustonosza dzisiaj: dwie kieszenie, ramiączka, zapięcie w formie haczyka. Kolejny model, opatentowany 6 lat później przez Christine Hardt był jeszcze bardziej praktyczny – posiadał ramiączka zapinane na guziki.

Poślubne udręki

Także i Polacy mają swój udział w biustonoszowej rewolucji. Za jeden z najlepszych polskich modeli uznano projekt „calimaste”, stworzony przez polską lekarkę o nazwisku Hryniewicz, którego konstrukcja opierała się na elastycznych lub jedwabnych tasiemkach. Ich ilość była zmieniana w zależności od obfitości biustu właścicielki.

Miękki biustonosz zawdzięczamy z kolei Sigmundowi Lindauer’owi. Opracował go w 1912 r. nauczony doświadczeniem – własnej nocy poślubnej. Ponoć sznureczki i haczyki tak bardzo utrudniały mu skonsumowanie małżeństwa, że postanowił to ułatwić kolejnym świeżo upieczonym mężom. Wartym wspomnienia jest także pomysł i…. bezmyślność Mary Anne Phelps–Jacobs. Tancerka ta bowiem wpadła na koncepcję biustonosza w formie dwóch jedwabnych chusteczek, związanych tasiemką. Mimo tkwiącego w wynalazku potencjału, autorka odsprzedała pomysł firmie Warner Brothers za 1500 $.

Kolejne modele biustonoszy coraz bardziej uwydatniały kobiece wdzięki.

W 1925 r. powstał np., znany nam do dzisiaj, stanik złożony z dwóch trójkątnych kawałków tkaniny, którego ramiączka krzyżowały się na plecach (tzw. Kestos). Wówczas też po raz pierwszy zapięcie stanika umieszczono z przodu. Jego twórczynią była Rosaline Klin, dyrektor Spółki Kestos Gorset.

Stanikowe ABC(D)

Kolejny etap w długiej historii stanika miał miejsce w latach 30. , kiedy to do produkcji biustonoszy zaczęto używać nowych materiałów, jak nylon i włókna elastyczne. Wtedy też – nareszcie! – zauważono, że kobiece piersi różnią się… rozmiarem (że też trudno było dostrzec to wcześniej!) No cóż, biustonoszowe ABC(D) zostało wprowadzone dopiero w 1935 r. przez Warner Brothers Company. Początkiem lat 50. serca (i biusty) pań podbiła zaś Wesoła wdówka (Cheerful widow), linia biustonoszy wypuszczona przez Maidenform. Było to połącznie gorsetu z koronką, którego twarzą została Lana Turner.

Wojna światowa nie zatrzymała pędzącej historii biustonosza. Jako, że w tym okresie ubrania miały pełnić przede wszystkim funkcję ochronną, biustonosze zaczęto tworzyć z… plastiku (tzw. SAF-T-bra). W tym też czasie powstał bullet bra – stanik z miseczkami o kształcie stożkowatym. Pierwsze fiszbiny weszły do stanikowej historii dopiero w wieku XX (rok 1931, patent Helene Pons), te metalowe zaś – dopiero w latach 40. (Howard Hughes, na potrzeby filmu The Outlaw). O tym, że za pomocą stanika można manipulować wielkością piersi, pomyślano dopiero w 1948 r. – wtedy właśnie powstał pierwszy push-up (model Rising Star, Fredericka Mellingera).

Wonderbra – cudom nie ma końca

bra2

Do dzisiaj największą popularnością cieszy się jednak bardotka – biustonosz bez ramiączek lub z odpinanymi ramiączkami, który posiada specjalnie uformowane, usztywniane miseczki (ich zadaniem jest maksymalne odsłonięcie i wyeksponowanie górnej część biustu). Swoją sławę zawdzięcza Brigitte Bardot, francuskiej aktorce, która zaprezentowała go po raz pierwszy na ekranie.

Kolejny przystanek w historii stanika to wyprodukowanie przez Louise Poirier’a tzw. Wonderbra. To stanik podnoszący i rozdzielający biust, dający niesamowity efekt push up. Jego cechy to mocne, usztywniane miseczki, ściśle przylegające do ciała ramiączka oraz żelowe lub gąbkowe wkładki. Paradoksem jest, że to samo, co kiedyś było symbolem wolności, z czasem stało się symbolem zniewolenia. Lata 70. i 80. XX w. to istny kryzys stanika – chodzenie bez biustonosza stało się metaforą niezależności, a wiele modeli trafiło na stosy.

Do chwili obecnej powstało już wiele nowych modeli, a bogactwo wzorów, fasonów i kolorów sprawia, że stanika nie kupujemy dziś pod wpływem potrzeby, ale raczej – chwili. Nasze szuflady wypełnione są po brzegi fasonami wygodnymi, praktycznymi, a także tymi na specjalne okazje. Dopasowujemy je do poszczególnych sukienek, zwracamy uwagę na ramiączka, które potem – niby przypadkiem – zalotnie wysuwają się spod bluzek.

***

Jak widać, historia najbardziej kobiecej części garderoby zaczęła się od obszernej halki, zaś skończyła – na niczym. Staniki raz się podnosiły (słynne push up’y), raz upadały. Raz były uznawane za symbol wyzwolenia, innym razem – niewoli. Jedno pozostało niezmienne – nadal nie można jasno powiedzieć, u której płci wywołują większe emocje.

@ śledź nas na instagramie
powrót do góry