Kult młodości – ideał kobiecego piękna lat 60.

autor: Agata Cygan | 22.07.2013

Kobiecość kocha dodatki

Mimo tego, że w pierwszej połowie lat 60-tych nadal dominował styl poprzedniej dekady, mniej więcej w jej połowie zaczęły się szykować spore zmiany. Królować zaczęła niska talia, a szczególnie sukienki princeski – nieodcinane w talii, lekko wcięte i rozszerzone u dołu. Doceniać zaczęto geometrię: pasy, kratki, grochy, wzory pop-artowskie, liście i przede wszystkim – max kolorów. Do tego pudełkowe żakiety z dwurzędowym zapięciem, luźne peleryny, krótkie trencze z dużymi, plastikowymi guzikami.

Kobiecość lat 60. szczególnie pokochała dodatki – szerokie opaski, apaszki, plisy, marszczenia, angielskie hafty, lamówki, etolki, krótkie (koronkowe lub satynowe) rękawiczki, długie kolczyki, złote bransolety, strusie pióra, cekiny, duże brochy, kolorowe pończochy – słowem – pełna swoboda i luz. Spopularyzowano tzw. styl marynarski, dekolty-łódki, „bliźniaki”, jeans i nylon. Do mody damskiej odważnie wkroczyły spodnie.

Lata 60. to także wielka popularność mini-spódniczki, przeciwdeszczowych i skórzanych płaszczy długości ¾ lub za kolano oraz snob dress – dopasowanej krótkiej sukienki bez rękawów z luźno położoną talią, szytej z luksusowych, kolorowych tkanin.

„Dziecięca” kobiecość

Mimo tego typu „męskich” elementów, panie podkreślały swoją kobiecość. Makijaż miał uwydatniać zwłaszcza oczy, które kobiety mocno malowały kredką i tuszem (niektóre kobiecy decydowały się nawet na sztuczne rzęsy), usta jedynie lekko pociągały pomadką. Panie tapirowały włosy po to, aby fryzura miała większą objętość, co zdecydowanie nie spotkałoby się z przychylnością koleżanek, wyznaczających trendy w latach 40 (jak pamiętamy, kobiety preferowały wtedy starannie ułożone fryzury, ładnie upięte fale lub fantazyjne koki, którym nie dane było wymknąć się spod kontroli właścicielki).

Niektóre panie dopinały także treski ze sztucznych włosów, a wszystko utrwalały mocnym lakierem. W ten sposób głowa wydawała się nieproporcjonalnie duża w stosunku do reszty ciała. Trend ten, w połączeniu z trikami, mającymi na celu powiększanie oczu, wyraźnie nawiązywał do postaci małego dziecka. Z czasem większą furorę zaczęły robić krótkie, gładkie, geometryczne fryzury, często z dłuższą nieco grzywką zaczesaną do boku oraz, inspirowane poprzednią dekadą, wysokie koki (lakier nadal był w cenie).

Ikona młodości – ikoną piękna

Ikoną piękna lat 60. stała się, urodzona pod koniec czwartej dekady w Londynie, Lesley Hornby, znana bardziej jako Twiggy Lawson. Angielska modelka, aktorka i piosenkarka rozpoczęła karierę już w wieku 16 lat. W roku 1966 została okrzyknięta przez „Daily Express” „Twarzą roku”, jej zdjęcia trafiły do „Elle”, „Paris Match”, „Vogue”, „Harper’s Bazaar”, „Look”, „Life” oraz „Newsweek’a”. Początkiem lat 60. rozpoczęła karierę aktorską. Jej pierwszym sukcesem była rola w filmie „Chłopak”, co dało jej dwa Złote Globy. Za sprawą Twiggy kanonem kobiecego piękna lat 60. stały się ogromne oczy, krótkie włosy i filigranowa, dziecięca, chłopięca wręcz sylwetka. To ona wylansowała modę na szczupłe ciało (ważyła niewiele ponad 40 kg).

Mocno podkreślała zwłaszcza swoje wielkie oczy. Zarówno regularne rysy twarzy, dziecięca sylwetka (proste nogi, małe stopy, okrągłe ramiona) jak i stroje, które wybierała (proste, symetryczne sukienki, płaszczyki oraz golfy), tworzyły wrażenie niewinności i subtelnego, dziewczęcego piękna. O tym, że wyznaczała jego kanon, świadczy m. in fakt, że jako pierwsza użyczyła wizerunku firmie Mattel do stworzenia lalki Barbie. Jak mówiono, była bardzo nowoczesna, a zarazem bardzo romantyczna. Dzisiaj, w czasach, kiedy kilkunastoletnie dziewczynki dałyby wiele, aby strojem i makijażem dodać sobie choćby kilku lat, postawa filigranowej Twiggy może dziwić. Tymczasem udowodniła ona, że kobiecość, która przecież wywodzi się z dziewczęcości, najpiękniej wygląda właśnie w swej pierwotnej, dziewiczej postaci.

@ śledź nas na instagramie
powrót do góry