Marylin Monroe

22.12.2012

Norma Jeane

Córka piekarza, trzykrotna rozwódka, zaczynała jako ciemnowłosa modelka, promująca kostiumy kąpielowe. Ma na swoim koncie problemy z bulimią, depresją, punktualnością, ale także – romans z prezydentem i jego bratem. Czego jeszcze nie wiemy o Marylin Monroe?

Ciekawe ilu z nas, słysząc nazwisko Norma Jeane Mortenson lub Norma Jeane Baker wiedziałoby, że chodzi o słynną blondynkę z uwodzicielskim pieprzykiem na twarzy. Tymczasem Marylin Monroe, jak mówimy o amerykańskiej modelce i aktorce filmowej, legendzie światowego kina lat 50. i 60., to jedynie pseudonim artystyczny (choć niezupełnie przypadkowy).

Norma Jeane przyszła na świat 1 czerwca 1926 roku jako córka piekarza, Martina Edwarda Mortensena oraz Gladys Pearl Monroe, montażystki filmowej. Nazwisko dostała po ojcu, ale nie była z nim szczególnie związana (zapewne dlatego, że rodzice rozeszli się jeszcze przed narodzeniem dziecka), stąd też sama siebie wolała nazywać Monroe, po matce.

I chyba miała intuicję, bo chociaż nigdy tego nie ustalono, pojawiały się spekulacje, że Mortensen nie był jej biologicznym ojcem (najprawdopodobniej był nim Charles Stanley Gifford, pracujący razem z matką dziewczyny). Skąd jednak druga wersja nazwiska – Norma Jeane Baker? Tak właśnie nazywał się pierwszy mąż matki (a partnerów miała ona wielu) i tak też matka postanowiła nieoficjalnie „ochrzcić” swoją córkę.

Marylin z bidula

Mimo, że Norma Jeane nie miała łatwego dzieciństwa – wychowywała się w rodzinach zastępczych i sierocińcu (jej matka cierpiała na chorobę psychiczną i nie była w stanie zapewnić córce opieki), szybko wspięła się po szczeblach kariery, choć – jak się potem okazało – niekoniecznie takiej, jaką sobie wymarzyła.

Pierwszy związek małżeński zawarła w wieku 16 lat. Jej wybrankiem został 21-letni James Dougherty, pracownik fabryki samolotów. Podobno głównym powodem zaślubin była obawa dziewczyny przed powrotem do sierocińca. Małżeństwo jednak nie trwało długo – para rozstała się po czterech latach.

Mówi się, że Norma Jeane zdecydowała się na rozstanie z miłości… do aktorstwa. Kiedy dowiedziała się, że producenci filmowi chętniej zatrudniają niezamężne dziewczyny, nie zastanawiała się długo…

Kolejnym wybrankiem Normy został Joe DiMaggio, słynny baseballista, ale i ten związek trwał krótko. Można by rzec – rekordowo krótko. Małżeństwo rozwiązano już po 274 dniach burzliwego pożycia. To jednak nie koniec miłosnych przygód Normy. Za dwa lata wyszła za mąż po raz trzeci, tym razem za Arthura Millera, dramaturga. Było to najdłuższe małżeństwo, jakie udało jej się stworzyć, ale i ono obfitowało w wiele trudnych doświadczeń – Norma Jeane dwukrotnie poroniła. Para zakończyła wspólne życie filmem, poświeconym swojemu związkowi, zatytułowanymSkłóceni z życiem”. Scenariusz napisał Miller, a zagrała w nim jego żona.

Mężczyźni wolą blondynki

Zaczynała jako modelka, prezentująca kostiumy kąpielowe, ale profesji tej podjęła się przypadkiem. Szukała jakiejkolwiek pracy i znalazła ją w fabryce Radioplane Company. To tam została odkryta przez Davida Conovera, który zrobił jej pierwszą sesję fotograficzną i zadecydował, że dziewczyna z takim wyglądem – powinna zostać modelką. W ten właśnie sposób Norma trafiła do agencji modelek Blue Book.

Tam została zauważona przez Howarda Hughesa, szefa studia filmowego RKO. W niedługim czasie została zaproszona do biura Bena Lyona, ówczesnego kierownika do spraw obsady. Wtedy właśnie przybrała pseudonim Marylin, do którego zdecydowała się dołożyć nazwisko panieńskie matki. Tak właśnie narodziła się, znana dzisiaj na całym świecie, blond piękność MM – nazwisko przylgnęło do Jeane już na zawsze.

Swój pierwszy kontrakt podpisała z wytwórnią 20th Century Fox. W tym czasie wystąpiła w kilku filmach, ale niestety, żaden z nich nie cieszył się zbytnią popularnością, w wyniku czego wytwórnia nie zdecydowała się przedłużyć z Monroe kontraktu. Marylin ponownie rozpoczęła pracę w zawodzie modelki. A jednak, brak sukcesów na polu artystycznym nie zniechęcił jej do tego, by wstąpić do szkoły aktorskiej. Twarz Marylin pojawiała się jednak nie tylko na wybiegu czy szklanym ekranie.

W 1949 zgodziła się na nagą sesję zdjęciową dla pierwszego numeru magazynu Playboy.

W kolejnych latach była obsadzana w kilku małych rolach, ale szczególne znaczenie w jej życiu odegrały dwa filmy. W roku 1952 wystąpiła w „Małpiej kuracji”, zaś rok później w „Mężczyźni wolą blondynki”, gdzie zaśpiewała słynną piosenkę „Diamond’s are a girls best friend”. To właśnie te filmy przyniosły sławę platynowej blond piękności.

Legendarny podmuch

Marylin szybko zaczęła uchodzić za symbol urody i seksu. Czarowała mężczyzn i zachwycała kobiety nie tylko swoim zmysłowym wyglądem, ale także śpiewem, tańcem i wyjątkowym temperamentem. Znaki rozpoznawcze? Platynowe, falowane blond włosy, mocna, czerwona szminka na ustach, charakterystyczne znamię na policzku, uniesiona podmuchem wiatru (w istocie podmuchem z kanału wentylacyjnego metra) biała sukienka, kokieteryjne spojrzenie oraz figura w typie klepsydry (proporcje między górną częścią ciała a dolną są niemal identyczne: obfity biust, wąska talia, szerokie biodra i ramiona). Wszystko to sprawiało, że Marylin uchodziła za wyjątkowo kobiecą i seksowną. Stała się ikoną swojej epoki i mało kto wie, że w istocie wzorowała się na Jean Harlow, aktorce z lat trzydziestych, gwieździe filmu „Platynowa blondynka”.

Była kojarzona z próżnością, gdyż ubóstwiała diamenty, a ponadto nie gardziła bogatymi i wpływowymi mężczyznami. A jednak, w istocie Marylin wcale nie chciała uchodzić za symbol seksu! Miała świadomość tego, jak wiele zawdzięcza urodzie, a tymczasem ona marzyła o tym, by ktoś wreszcie odkrył i docenił jej talent. Ponadto, aktorka nigdy nie miała żadnej bliskiej osoby, która wspierała by ją w trudnych chwilach, doradziła bądź – odradziła… Otaczały ją jedynie media – na ich zainteresowanie bowiem nie mogła narzekać. Tak za życia, jak i po śmierci.

Nieśmiertelna Marylin

marylin3

W roku 1962, w wieku 36 lat, Marylin została znaleziona martwa w swoim własnym domu w Los Angeles. Jako przyczynę zgonu podawano przedawkowanie środków nasennych, co wydało się prawdopodobne z uwagi na fakt, że Monroe nie stroniła od alkoholu i innych używek. Tajemnicą nie były także jej problemy, takie jak np. bulimia, depresja czy po prostu – trudności we współpracy z innymi. Na planie sprawiała wiele kłopotów, często opóźniając realizację filmów. Marylin bowiem potrafiła narozrabiać. Kiedyś na przykład opuściła plan filmowy tylko po to, by zaśpiewać Happy Birthday z okazji 45 urodzin Johna F. Kennedy’ego…

Istnieją jednak hipotezy, że przedawkowanie było co najwyżej bezpośrednią przyczyną śmierci, pierwotny zaś powód – nieco głębszy. Do dziś pozostaje niewyjaśniona hipoteza, jakoby Monroe padła ofiarą morderstwa, które zostało upozorowane na samobójstwo. Jaka miałaby być tego przyczyna? Być może intymne związki z rodziną prezydenta Kennedy’ego (a dokładnie romans z nim i z … jego bratem)? Jako, że miała dostęp do najważniejszych osób w państwie, mogła mieć także wgląd w tajne dane, dotyczące jego funkcjonowania. Stąd też wniosek, że była potencjalnym zagrożeniem dla liczących się kręgów politycznych. Także śmierć braci Kennedy’ch mocno wpłynęła na utrzymanie wspomnianej hipotezy. Wzmocnił ją ponadto fakt, że badania krwi wykazały, iż w organizmie Marylin znalazły się też inne, poza środkami nasennymi, szkodliwe substancje chemiczne.

Pomimo zmieniających się przez lata kanonów urody, ikona lat 50-tych ciągle budzi zachwyt mężczyzn i zazdrość kobiet.

Nie ma wątpliwości, że to istotny element współczesnej kultury. Platynowa blond piękność uśmiecha się do nas z plakatów, obrazów, ale też kubeczków, breloczków, czy parasolek. Czy o taką sławę jej chodziło? Zapewne nie do końca. A jednak Marylin, dla nas kobiet, może być symbolem tego, że kobiecość to nie tylko wygląd. Mimo urody i zainteresowania mediów, można ciągle nie czuć się spełnioną. Bo kobiecość – niejedno ma imię…

@ śledź nas na instagramie
powrót do góry