Seks na zgodę – tak czy nie?

autor: Agata Cygan - Kukla | 07.04.2015
Seks na zgodę

Kłótnia z cyklu tych „na śmierć i życie”. Płomienie w oczach, określenia rodem z filmów gangsterskich, pokłady złości, która sama już nie wie, jakimi kanałami szukać ujścia. I nagle – jedno spojrzenie, błysk w oku i rzucacie się na siebie w ekstazie. Znacie to..? Co sprawia, że od wściekłości do miłosnych uniesień droga prowadzi na skróty?

W czasie kłótni do naszego organizmu uwalniają się duże ilości adrenaliny, która odpowiada za pobudzenie i stymulację organizmu do działania. Zdaniem psychologów, pobudzenie wywołane strachem lub wściekłością, w momencie skojarzenia odpowiednich bodźców błyskawicznie zmienia się w podniecenie seksualne. To dlatego w czasie kłótni partner zdaje się być atrakcyjniejszy, a nasz popęd seksualny się zwiększa. Tym samym, seks po kłótni zwykle jest bardziej namiętny i zaangażowany, energiczny, spontaniczny, pełen pasji. Stosunek pozwala bowiem na rozładowanie negatywnych emocji, nagromadzonych w czasie kłótni.

Seks po kłótni może być przyjemniejszy niż na co dzień także dlatego, że w czasie konfliktu między partnerami wzrasta psychologiczny dystans. W efekcie tego partnerzy czują się wobec siebie bardziej obcy, a to powoduje, że zbliżenie jest bardziej ekscytujące i przynosi więcej rozkoszy. Wspomniana obcość staje się niejako nowym doznaniem, wprowadza do związku świeżość – seks w takich okolicznościach staje się swego rodzaju odkryciem.

Wszystko jest jak dawniej

Seks po kłótni to jakby dowód dla partnerów, że mimo wylanych żali i wyrzuconych pretensji, między nimi nic się nie zmieniło – jest jak dawniej, a kłótnia nie zaburzyła ich dotychczasowych relacji. Współżycie niejako niweluje sytuację, w której jedno z partnerów ma ostatnie zdanie i przejmuje kontrolę – seks stawia ich w równej pozycji i potwierdza, że końcem końców są dla siebie najważniejsi. Seks jest wówczas ulgą i pozwala odzyskać poczucie bezpieczeństwa, nadszarpnięte przez kłótnię.

Kontakt fizyczny zastępuje niejako ten emocjonalny, którego zabrakło w czasie kłótni

Seks jest więc pierwszym krokiem, wstępem do ponownego otworzenia się na siebie nawzajem. To, że współżycie idealnie oczyszcza atmosferę, jest szczególnie doceniane przez panów. Mężczyźni nie mają łatwości w wyrażaniu uczuć i emocji, więc seks jako osiągnięcie konsensusu jest dla nich bardzo wygodnym rozwiązaniem – dzięki temu omija ich trudna rozmowa o problemie i co ważne – nie muszą przyznawać się do winy…

seks na zgode1

Seks jako nagroda

Niektórym jednak kobietom nie mieści się w głowie, że miałyby iść do łóżka z partnerem, który jeszcze przed chwilą rzucał w nie obelgami. Pogodzenie współżycia, czyli maksymalnej bliskości z oddaleniem, jakim jest kłótnia, wydaje im się nie do przyjęcia. Osoby, które do satysfakcjonującego seksu potrzebują pełnego zaangażowania emocjonalnego, nie są w stanie w pełni się otworzyć na płynące z niego doznania, kiedy umysł jest zdominowany przez powód kłótni. I na to jest sposób – kompromis. Najlepszym rozwiązaniem wydaje się bowiem nie seks „na zgodę”, ale raczej seks „po zgodzie”, czyli po zakończonej kłótni i najlepiej – osiągnięciu porozumienia. Wówczas jest on traktowany jako przypieczętowanie zgody i jako swego rodzaju nagroda.

Seks sam w sobie jako rozwiązanie problemu ma bowiem więcej wad niż zalet – ucina racjonalne myślenie i utrudnia podjęcie świadomej decyzji. Pod wpływem emocji wywołanych zbliżeniem przestajemy myśleć rozsądnie.

Stosunek nie powinien zastępować dyskusji – wymiany argumentów i szukania rozwiązania

W takiej sytuacji powstaje bowiem pytanie: godzę się przez seks, bo kocham, czy dlatego, że chcę coś osiągnąć?

O co to nam chodziło..?

To, czy seks po kłótni będzie dobrym pomysłem jest też zależne od powodu konfliktu i jego kalibru. Jeśli sprzeczka zaczęła się „z niczego” – w zasadzie sami nie wiemy, o co nam chodzi i nie ma za bardzo o czym rozmawiać, to faktycznie można się pogodzić znacznie przyjemniej, niż roztrząsając problem, którego nie było. Wtedy „formalne” zakończenie kłótni nie wydaje się już takie konieczne i nie trzeba wracać do błahostki, która w istocie nie powinna kłótni spowodować.

seks

Inaczej w sytuacji, gdy sprawa jest poważniejsza. Wówczas seks jedynie złagodzi relacje, ale nie spowoduje, że problem sam się rozwiąże! A nie ma co ukrywać, że po namiętnych igraszkach jakoś nie mamy ochoty na rozmowy o tym, co nas poróżniło.

Po zbliżeniu życie w związku toczy się dalej – bez wracania do tego, co spowodowało kłótnię. Czy nie wygląda to przypadkiem, jak zamiatanie problemu pod… łóżko?

@ śledź nas na instagramie
powrót do góry