Zwariowana i naturalna – ideał kobiecego piękna lat 90.

autor: Agata Cygan | 04.09.2013

Szalone lata 90.

Lata 90. mocno korzystają z poprzedniej dekady. Nie zrezygnowano z eksponowania szerokich ramion, żakietów z poduszkami, workowatych, skórzanych kurtek, poprzecieranych jeansów. Nadal królowały intensywne kolory (szczególnie fiolet oraz lila) i asymetryczne kroje. Doszło jednak wiele nowych trendów, które sprawiają, że dziewiątą dekadę można jednak odróżnić od poprzedniej. Bluzki z bufkami, koszulki wiązane na brzuchu z odkrytymi pępkami, ortalionowe dresy w intensywnych barwach, szyfonowe koszule, marynarskie bluzki, spodnie z wysokim stanem, spódnico-spodnie z luźnego materiału. Do tego buty sportowe lub glany, botki z zamszu, a do domu – klapki. Z czasem modne stały się sandałki z delikatnymi paskami na wysokiej, cienkiej szpilce.

Chętnie sięgano po zwierzęce motywy. Z dodatków – torebki na łańcuszku, kolorowe okulary, kokardy, bandamki i opaski. Z biżuterii, z kolorowych, plastikowych świecidełek przerzucono się na srebro i złoto (choć z tamtych także nie zrezygnowano zupełnie). Kobieta lat 90. sprawiała więc wrażenie zakręconej, zwariowanej, mającej poczucie humoru, a czasem – po prostu budzącej uśmiech. Dlatego do dzisiaj o tamtej dekadzie często mówi się „szalone lata”. Na ekranie królowali bowiem przyjaciele z „Beverly Hills 90210”, a młodzież chętnie podpatrywała ich wybryki i naśladowała szaleństwa.

„Ułagodzić” poprzednią dekadę

Często wspomniane dodatki miały jednak niekorzystny wpływ na wygląd kobiecej figury. Niepasujące do szerokich garsonek małe torebeczki czy odwrotnie – duże plecaki do obcisłych spodni i krótkich topów – sprawiały mało atrakcyjne wrażenie i jeszcze bardziej deformowały kobiecą figurę. Końcem dekady panie zaczęły nosić z powrotem długie spódnice i sukienki w kwiatki, polubiły ogrodniczki, obcisłe golfy oraz buty na koturnach.

Włosy miały być mocno wycieniowane, najlepiej z pasemkami, w modzie było mocniejsze przycięcie z tyłu i pozostawianie dłuższych partii włosów wokół twarzy. Ikonami stylu w dziedzinie fryzury stały się atrakcyjnie obcięte Jennifer Aniston oraz Meg Ryan.

Mimo wrażenia nadmiarowości i przesady (wspomniane kokardy, torby, ortalionowe dresy…) lata 90. często wspomina się jako okres swego rodzaju „oddechu” po pełnych przepychu latach 80., kiedy to modne było niemalże wszystko i w każdym możliwym zestawieniu.

Wychudzony ideał

Ideałem kobiety, choć na pewno nie jedynym, w latach 90. stała się modelka Kate Moss. Wychudzona, piegowata, z płaskim biustem. Mimo, że jej stylizacja często była określana jako „bezdomne dziecko” – stała się nie tylko wzorem do naśladowania dla kobiet, ale także – źródłem inspiracji dla wielkich projektantów i artystów. Jej fenomen można łatwo wytłumaczyć. Z jednej strony zbuntowana, odważna, szalona (dowodem sesje, niekoniecznie grzeczne i łagodne), z drugiej strony – naturalny wdzięk, dziewczęca uroda i nieśmiałość (o której wspominają sami fotografowie, pracujący z modelką).

Czyż nie wyraża to opisanych wcześniej sprzeczności dekady? Dziś, prawie 40-letnia Kate wcale nie utraciła statusu „ikony stylu”. Nadal jest zaliczana do najpiękniejszych kobiet świata, naśladowana przez kobiety i podziwiana przez mężczyzn. W 2011 roku zyskała tytuł najbardziej stylowej kobiety dekady w rankingu prestiżowego magazynu „Vogue”. I nie chodziło bynajmniej o lata 90…

@ śledź nas na instagramie
powrót do góry